sobota, 2 stycznia 2021

Paulina Jurga, "Matrioszka"


W lipcu zostałam wybrana do zrecenzowania tajemniczej książki. 

Otrzymałam e-book w białej, niepozornej okładce :)

Ale to, co się pod nią skrywało porwało mnie, przemieliło i wypluło.


W końcu mogę Wam pokazać efekt finalny :)




Zacznijmy więc od początku.

"Matrioszka" to książkowy debiut Autorki. 

Co o niej wiemy?
Wydawnictwo Otwarte, na swojej stronie, podaje nam odrobinę informacji:




Paulina Jurga - pisarka, nauczycielka, mama dwójki urwisów. Kocha muzykę, jest uzależniona od wymyślania historii i od czekolady. W wolnym czasie gra na pianinie albo gitarze lub pisze teksty piosenek.


 

Lubię na sobie "testować" debiuty, dlatego gdy dostałam propozycję udziału w tej owianej tajemnicą recenzji szybko podjęłam rękawicę :)

Był początek sierpnia, gdy mogłam pobrać plik ze strony Woblink. 
Przyznaję, nie spieszyłam się, a w międzyczasie pojawiły się inne lektury.
W końcu znalazłam luźniejszy dzień, termin gonił i zaczęłam czytać. 
 
Co by tu dodać... w tym momencie PRZEPADŁAM!
"Matrioszkę" pochłonęłam zarywając nockę. 
Na drugi dzień przekopałam Google wzdłuż i wszerz, nie mogąc uwierzyć, że to debiutancka książka. Chciałam na siłę wyszukać więcej informacji, a tu nic, pustka, echo. W końcu, tak się uparłam, że doszłam do celu. Znalazłam Paulinę na Wattpadzie, gdzie ponoć kiedyś pojawiały się fragmenty książki(wybacz, kajam się, że tam mnie wtedy nie było) i gdy już ją namierzyłam... opierniczyłam ją, używając niecenzuralnych epitetów(#^%^$#&!!!) za to, że tak się ukrywa i za treść, a i za zakończenie! :) Bo to książka, która wyrywa z kapci, przeżuwa i pozostawia na kompletnym głodzie! Twoja wina!(no!).

Jak już wywaliłam co na sercu, to wracam do sedna ;-)

O czym jest "Matrioszka"?

Matriona Kosłow – to miała być nowa tożsamość Marty Małeckiej. W Rosji czekała na nią rodzina, o której istnieniu wcześniej nie miała pojęcia. Ale w piekle, w którym się znalazła, słowo „rodzina” ma inne znaczenie. Trafiła do rosyjskiej bratwy, w sam środek brutalnego mafijnego świata, gdzie panują okrutne zasady, a każdy skrywa mroczny sekret.
Marta musi walczyć o swoje życie. Nie wie, komu może zaufać, kto jest jej przyjacielem, a kto śmiertelnym wrogiem.
Między nią a pilnującym jej Nikołajem rodzi się gwałtowne uczucie. Czy mężczyzna będzie jej wybawieniem? A może zgubą? I jak daleko posunie się jej brat Izjasław, owładnięty chorą obsesją na punkcie siostry?

 

Gdy Marta zostaje ulokowana w nowym domu, zastanawia się, komu i na ile może zaufać. Pierwszy bliższy kontakt z ochroniarzem Nikołajem studzi jej wszelkie nadzieje... 

"-(...)Lepiej ze mną nie zadzieraj! Nie jestem dobrym człowiekiem."

 

Poznana kolejno Tatiana uświadamia jej dobijającą prawdę:

"Tu się mawia: Do życia w piekle można się przyzwyczaić." 

 

Upływające dni i coraz trudniejsze sytuacje wpływają na rozwijającą się więź między Matrioną, a Nikołajem.

"To go otrzeźwiło. Już miał coś powiedzieć, ale westchnął ciężko i przytulił moją głowę do klatki piersiowej. Jego serce galopowało, mięśnie były naprężone do granic możliwości. (...) Bał się?"

"Zbliżył swoją twarz do mojej i jego miękkie usta opadły na moje. Objął mnie w pasie i posadził sobie na kolanach, nie przerywając pocałunku. Jego obezwładniający smak i dotyk warg sprawiły, że czułam się jak na rollercoasterze. Objął mnie mocniej, a jego dłonie zaczęły błądzić leniwie wzdłuż mojej nagiej talii. Chrystusie!" 

Co na to jej ojciec? Czy pozwoli na rozwój uczucia między córką, a jej ochroniarzem? A może ma wobec niej inne plany? Czy Marta przetrwa? 

Jako że każdy gdzieś ma swoją granicę, zmęczona nowym życiem Matriona dojdzie w końcu do tego punktu. Tuż przed krawędzią pomyśli tylko:

"(...)uchylił wieko ostatniej matrioszki, a teraz, (...), odrzucił wierzchnie warstwy i odkrył odartą z uczuć dziewczynę, dla której w tym momencie istniało tylko jedno: zemsta." 

Więcej już Wam nie zdradzę. 


Jak mogę podsumować tę książkę? Jest genialna! 

Świetna fabuła, dopracowany styl pisania Autorki, dobrze wykreowani bohaterowie.

Nadal nie mogę uwierzyć, że to debiut. Jeśli tak zaczynamy 2021, to z radością czekam na to, co w dalszych dniach przyniesie nam ten rok! :)

Z pełną odpowiedzialnością polecam Wam tę pozycję. A jeśli jeszcze tego nie wiecie - "Matrioszka" to początek trylogii. Kolejne tomy będą wydane w tym roku i już można je zamówić w przedsprzedaży na stronie Empik.com.


źródło: otwarte.eu

Autorce serdecznie gratuluję!

Wydawnictwu Otwarte dziękuję za egzemplarz recenzencki!

Moja ocena na portalu Lubimyczytać.pl znajduje się tutaj: ->> LC

piątek, 1 stycznia 2021

Monika Liga, "Gorący śnieg"

Bookmorning!


Jak najlepiej rozpocząć Nowy Rok? 


Oczywiście z ciekawą lekturą! Nieco po północy, gdy nie mogłam usnąć, sięgnęłam po rozpoczętą wczoraj książkę - "Gorący śnieg" by Monika Liga.




O samej Autorce wiemy niewiele, na LC możemy przeczytać krótką notkę:

"Pisze i publikuje w sieci romanse erotyczne od lat. Kiedyś pod pseudonimem Mikakamaka.

Przygoda z pisaniem wzięła się z bezsenności. Długie bezsenne noce stały się nie do zniesienia. Próbowała znaleźć jakieś zajęcie i uspokoić myśli i tak zaczęła pisać. Powstało opowiadanie, po nim kolejne, później pisanie z antidotum przerodziło się w pasję. Teksty, które tworzy to pociągające historie, w których znajdziesz odrobinę fantastyki, wątki obyczajowe, ale przede wszystkim zmysłowe, erotyczne obrazy. Kocha życie, kocha miłość i wierzy, że bez niej byłoby smutniej, że ona nadaje życiu sens. Monika Liga zaprasza Cię do świata miłości, zmysłowości i radowania się życiem."


Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Moniki i przyznaję - jestem zauroczona od pierwszych stron! :) 

W końcu mam w ręku historię, w której nie ma wszechobecnej ostatnio mafii, a główna bohaterka nie jest zlęknioną dziewicą, której do szczęścia potrzeba tylko grubo(i długo) uposażonego badboy'a. ;)

Słowem wstępu mamy poniższy opis książki:

"Zośka to dojrzała, inteligentna kobieta. Od lat kieruje pracą ludzi w hotelach, jest w tym dobra. Od dawna marzy, by objąć stanowisko menadżerki hotelu w Tatrach. Kocha góry i chciałaby móc połączyć miłość do pracy z miłością do gór. Szczęście jej sprzyja i tuż przed świętami otrzymuje wspaniałą ofertę pracy. Bez wahania przyjmuje ją. Obejmuje nowe stanowisko, w pięknej miejscowości w Tatrach. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że jej pracodawca to człowiek, na którego „natknęła” się w pewnych gorących okolicznościach. Konflikt interesów i namiętność walczą o pierwsze miejsce w sercach i głowach Zośki i Wojtka. Pełna humoru, zabawnych zwrotów akcji i gorących scen, a wszystko w przepięknej górskiej i świątecznej scenerii Tatr." źródło: motylewnosie.pl


Więcej nie napiszę, jako że spojlerom mówię stanowczo NIE!


Okładka
źródło: motylewnosie.pl


Zapewne i Waszą uwagę zwróciła okładka. 

Sugeruje nam, czego możemy się spodziewać w środku. I to dostajemy - książkę pełną chemii i namiętnych momentów, zdecydowanie w kategorii wiekowej 18+. Nie natkniemy się jednak na wulgaryzmy. Kontakty intymne są opisane dosadnie, ale i bardzo zmysłowo. Szybko rozpalają wyobraźnię czytelnika. 

W całej historii dostajemy też ogromną dawkę humoru. Dialogi pomiędzy bohaterami grożą niekontrolowanymi atakami śmiechu, tudzież parsknięciami - uważajcie więc na pite w trakcie czytania napoje ;-)

W tle toczą się sprytnie wplecione intrygi, bohaterzy drugoplanowi ostro kombinują, ale czy wszystko pójdzie po ich myśli? 

Dodając do tego ciekawy i dobrze zaplanowany styl pisania - dostajemy dobrą, wciągającą książkę, idealną do rozgrzania w zimowe wieczory :)

Moją ocenę na portalu LubimyCzytać.pl możecie zobaczyć tutaj ->> LC.

Autorce serdecznie dziękuję za zaufanie i egzemplarz recenzencki.

Książkę można poznać i zakupić tutaj: ->> Gorący śnieg 

Znajdziecie tam też kilka pierwszych rozdziałów jako DEMO.



wtorek, 29 grudnia 2020

Kristen Callihan, seria "VIP"

 4.11.2020 miała miejsce premiera kolejnego tomu cyklu "VIP" od Kristen Callihan, "Niegrzeczny MANAGER".




Pierwszy tom, "Niegrzeczny IDOL", udało mi się przeczytać w wersji elektronicznej, dzięki Legimi.

Drugi tom z kolei, "Niegrzeczny MANAGER", otrzymałam od Wydawnictwa Muza, za co serdecznie dziękuję!


A już za chwil kilka powita nas trzeci tom tej wyjątkowej serii.



13. stycznia pojawi się "Niegrzeczny ROCKMAN". Jak dla mnie najbardziej wyczekiwana postać tego cyklu. 

John „Jax” Blackwood ma wszystko – pieniądze, atrakcyjny wygląd, charyzmę i niewątpliwy urok, który doceniają rzesze fanek na całym świecie. A jednak niespełna dwa lata temu próbował odebrać sobie życie... Od tego czasu dosłownie trwa w stanie otępienia. Wszystko zmienia się, gdy jego uwagę przykuwa intrygująca rudowłosa Stella Grey. Dziewczyna jest jego całkowitym przeciwieństwem. Mimo że zawsze zdana była tylko na siebie, jest pogodna i optymistyczna.

Kiedy Stella Grey po raz pierwszy spotkała Johna Blackwooda, sprawy nieco wymknęły się spod kontroli. No bo kto się spodziewa takiej megagwiazdy w spożywczaku? Zbliżała się zamieć, a on chciał sprzątnąć jej sprzed nosa ostatnie pudełko upragnionych lodów. Nie mogła na to pozwolić, więc... go pocałowała. Niedługo później dziewczyna ze zdziwieniem odkrywa, że za sprawą nowej pracy trafiła do mieszkania sąsiadującego z penthousem mężczyzny spotkanego w sklepie. 

Ona przeżyła już niejedną stratę i rozum podpowiada jej, by nie angażować się w związek z rockmanem. On natomiast im bliżej poznaje Stellę, tym bardziej się w niej zakochuje. Kiedy jednak ich relacja się pogłębia, wracają demony „Jaxa”… Wieczna gonitwa myśli i targające nim sprzeczne emocje sprawiają, że nie wierzy, by ktokolwiek mógł go pokochać. Odpycha Stellę...

Czy udręczony artysta za sprawą Stelli odnajdzie siebie oraz miłość? Czy Stella, skrywająca samotność za uśmiechem, będzie potrafiła ponownie komuś zaufać? 
Kristen Callihan stworzyła wspaniałą, przepełnioną emocjami i pożądaniem historię miłosną, w której doskonale radzi sobie nie tylko z dowcipem, ale i poważniejszymi tematami.


Zapraszam do mnie na recenzję całego cyklu, będzie dostępna już w połowie stycznia!

niedziela, 11 października 2020

Agnieszka Siepielska, "Piekło Hulka"

 

We wrześniu 2020r. miała miejsce premiera, na którą niecierpliwie czekałam.


"Piekło Hulka", druga część cyklu "Sinners & Reapers" Agnieszki Siepielskiej.




Starym zwyczajem, zacznijmy od autorki :)


A. Siepielska


Agnieszka Siepielska
Szczęśliwa żona i zwariowana mama trzech wspaniałych chłopaków. Razem z mężem, synami oraz labradorem o imieniu Molly mieszka w małym miasteczku w Wielkopolsce.
Uzależniona od kawy domatorka, kochająca podróże z rodziną, książki i muzykę.
Niepoprawna romantyczka, która w 2017 roku trafiła na stronę internetową Wattpad i postanowiła spróbować swoich sił w pisaniu. Opublikowała kilka historii pod pseudonimem A. M. Leigh.
Zadebiutowała powieścią "Rhys". "Piekło Hulka" jest drugim tomem cyklu "Sinners & Reapers".

~~~

Tom pierwszy, "Dama Paxtona", przeczytałam już jakiś czas temu (dzięki Legimi) i wiedziałam, że znalazłam to, czego szukałam. 

Jak może zauważyliście, jedną z moich ulubionych serii jest "The King" od T. M. Frazier. Wszystkie dostępne u nas tomy stoją dumnie na mojej półce i wracam do nich dość często :)

Siłą rzeczy, każda kolejna czytana przeze mnie książka jest do nich porównywana. Ze szczególnym uwzględnieniem historii z bikerami :)

Sięgając więc po historię Paxtona miałam mieszane uczucia. Liczyłam na dobrą akcję, ale jednocześnie bałam się rozczarowania.

Na szczęście, kolejny raz, moja intuicja mnie nie zawiodła.
To był TEN tekst! 

Nikki, tytułowa Dama Paxtona, powraca po latach do domu po dziadkach, w którym kiedyś spędzała wakacje. Chce ułożyć tu swoje życie na nowo i pragnie do tego jedynie odrobiny spokoju.
Nie wie jednak, że przez lata sporo się zmieniło, a okoliczne tereny zajmuje klub motocyklowy Sinners&Reapers. Natomiast jego wiceprezesem jest dobrze znany jej z dzieciństwa Paxton Hays. Dla niego klub i związane z nim osoby są najważniejsze. To w końcu rodzina z wyboru. Jak zatem zareaguje na spotkanie z Nikki?
Czy jej wewnętrzna siła wystarczy, aby poradzić sobie z Paxtonem?

~~~

Na tym zakończmy nawiązanie do tomu pierwszego.
Nie chcę Was ograbić z przyjemności czytania go, nie zdradzę więc nic więcej. Napiszę tylko, że polecam go wszystkim fankom niegrzecznych motocyklistów :)
Moja ocena na LC znajduje się tutaj ->> LC

~~~

Przejdźmy zatem do tomu drugiego.
"Piekło Hulka".







Wydawnictwo Niezwykłe zachęca nas do niego: 

"Mistrzyni mafijnego humoru powraca z drugim tomem serii o motocyklistach!".

Hulk tak na prawdę ma na imię Jay. Nie zdradzę Wam genezy powstania "Hulka", wszystkiego dowiecie się czytając tom 1. Zapewniam tylko, że wynikło to z dosyć komicznej sytuacji :)

Słowem wstępu...
"Podczas pobytu w domu rodzinnym Jay spotyka Chloe - dziewczynę, którą znał od dziecka. Patrzy na nią oniemiały, ponieważ nigdy by się nie spodziewał, że podlotek zmieni się w taką piękność.
I co gorsza - chyba się zakochał.
Wszystko układa się idealnie. Kiedy Chloe zachodzi w ciążę, Jay postanawia kupić pierścionek zaręczynowy i się oświadczyć. Jednak to, co stanie się później, będzie przyczyną jego cierpienia przez kilka długich lat. Dziewczyna zrani go najboleśniej jak to tylko możliwe.
Kiedy po latach Jay widzi ją w klubie, nie może uwierzyć w to, jakie ma szczęście. W końcu będzie mógł się zemścić. Chloe zapłaci za to, co zrobiła! Zgotowała mu piekło, a teraz sama pozna jego smak."

Na okładce książki możemy przeczytać rekomendacje od dwóch znanych nam autorek, Patty Goodman i Pauliny Jurgi. O Paulinie usłyszycie niedługo dużo dobrego, więc gdy widzę jej zachętę, nie waham się ani minuty i zasiadam do lektury :)

Akcja na moment zawraca, 7 lat przed zakończeniem pierwszego tomu. Poznajemy nieznane fakty, wiele wspomnień, podczas których zgłębiamy się w losy Hulka i Chloe. 

Wszystko rozgrywa się szybko, głównymi bohaterami targają potężne uczucia, o istnieniu których oboje, wydawać by się mogło, zapomnieli.

Kilka momentów zaskakuje i wbija w fotel. Pojawia się wyjaśnienie ich rozstania i niezwykła postać, która łączy ich na zawsze. 

Ale co z ranami, jakie sobie zadali? Czy Jay i Chloe będą w stanie sobie nawzajem wybaczyć?


Tutaj pozostawię niedopowiedzenie... nie uznaję spoilerów. Łapcie więc za swoje egzemplarze i miłego czytania!

Osobiście polecam tę serię z całą odpowiedzialnością! Żałując jednocześnie, że oba tomy są już za mną.

W sieci można znaleźć zapowiedzi dalszej kontynuacji, z losami Coltona i Reed'a. Będą to obowiązkowe pozycje na mojej półce :)

Kto ma ochotę na małą próbkę tomu trzeciego - wbijajcie na Wattpad'a :)

~~~

Jeśli miałabym tutaj wystawić ocenę, nie potrafię rozdzielić obu książek od siebie. Oba tomy mają moje 9/10. Gratuluję Autorce i liczę na szybkie wydanie kolejnych :)

~~~ 

Wydawnictwu Niezwykłe dziękuję za udostępnienie egzemplarza do recenzji 

~~~

Moja opinia na LubimyCzytać.pl odnośnie tego tomu znajduje się tutaj --> LC




wtorek, 15 września 2020

Magdalena Winnicka, "Kostandin. Grzechy mafii"

 30. września będzie miała miejsce kolejna, bardzo ciekawa premiera.

"Kostandin. Grzechy mafii" Magdaleny Winnickiej.


~~~

Co wiemy o autorce?

Magdalena Winnicka – rodowita wrocławianka, od kilku lat mieszkająca w Smolcu. Rocznik '91. Absolwentka Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. 

Kocha ludzi, książki, szalone podróże i mocny ryk silnika (choć przy robieniu prawa jazdy na motocykl okazało się, że lepiej sprawdza się w roli pasażera). Niecierpliwa, działająca pod wpływem impulsu, zawsze chętna na ciekawe wyzwania – zwłaszcza te dużego kalibru. 

Nie do końca z wyboru dzieli łóżko z czterema mężczyznami – dwoma synami, kocurem i wreszcie z niemężem, z którym w wolnych chwilach prowadzi firmę importującą samochody. 

~~~

Przejdźmy więc do książki.





Słowem wstępu:

"23-letnia Alicja usiłuje odzyskać równowagę po ciężkich przeżyciach. Mają jej w tym pomóc wakacje w Leicester. 

Już na samym początku swojej przygody poznaje 30-letniego Kostandina Tironę. Piekielnie przystojny, bezwstydny samiec alfa bez trudu uwodzi bezbronną Alicję, ratując ją z opresji. Niewinna kobieta nie jest świadoma, że los postawił na jej drodze bezwzględnego zabójcę i szefa mafii. 

Alicja i Kostandin wyruszają w przepełnioną namiętnością podróż. Jednak pojawienie się kobiety w samym centrum gangsterskiego światka, w którym ludzkim życiem rządzą pieniądze, musi oznaczać kłopoty. Czyhające na nich niebezpieczeństwo jest większe, niż oboje przypuszczali. 

Rozpoczyna się śmiertelnie niebezpieczna gra, pełna nieczystych zagrywek i brudnych tajemnic."


Jest to oficjalny opis książki.

Jeśli czekacie, aż podam więcej faktów - uprzedzam, że ich nie będzie. 

Fabuła jest tak ciekawie skonstruowana i zawiła, że zdradzenie Wam innych szczegółów zepsuło by całą zabawę :) Spoilerom kategorycznie mówimy NIE! :)

~~~




Książka już od samego początku mnie zaintrygowała. Jak już wiecie, uwielbiam debiuty. A szczególnie naszych rodowitych autorek. Wiem, że na tym polu możemy spodziewać się niemal wszystkiego :) Od zachwytów po totalne dno. 


Co mogę powiedzieć o "Kostadinie" nie zdradzając zbyt dużo...?

Początkowo można założyć, że to kolejna książka o brutalnym mafiozo i jego pięknej, słodkiej, bezbronnej dziewczynie. Ostatnio na rynku mamy wysyp takich pozycji. Mafia i bikersi to chyba najpopularniejsze tematy.

A więc zapewniam Was, że początkowe założenie jest błędne. O tak, mamy 30-letniego Kostadina, który jest bossem z krwi i kości. Zaskoczenie przychodzi jednak ze strony Alicji. 23-latka po przejściach, początkowo zaskoczona całą sytuacją, z czasem przechodzi przemianę. Odkrywa drzemiącą w sobie siłę. Napędzana uczuciem walczy o to co do niej należy. Uczucia między nimi są mocne i odwzajemnione.

Jak sama stwierdziła: "Spotkałam niesamowitego mężczyznę, który ubóstwia mnie do tego stopnia, że jest w stanie zabić dla mnie człowieka.(...) Bezwzględny, bezczelny, władczy i stanowczy; wobec mnie jednak troskliwy, kochany i opanowany."

Kostadin, podobnie, walczy o swoją kobietę. Jest w stanie dla niej zrobić wszystko i równie wszystko poświęcić. 

Co jednak się stanie, gdy sprawy zajdą za daleko?

Czy zakochana para pokona wrogów, którzy pragną jedynie ich śmierci?

~~~

Historia jest dobrze opisana. Akcja szybko się zmienia, nie ma tutaj nudy. Między główną parą jest fajna chemia. 

Brakuje mi rozwinięcia kilku wątków, które pojawiają się i równie szybko znikają. Liczę jednak na to, że będą poruszone w kolejnym tomie :) 

...bo przecież:

"Ciąg dalszy nastąpi..."

Czego nie mogę się już doczekać! :)


PS... uważajcie jednak na zakończenie! Mnie zaskoczyło i zaniemówiłam. Wbija w fotel i nie do końca wiemy co powiedzieć :) Liczę więc na ciekawy i porywający tom drugi :)


~~~

Wydawnictwu Akurat dziękuję za egzemplarz recenzencki.

Moja opinia na portalu LubimyCzytać.pl ->> tutaj.

środa, 2 września 2020

Linda Szańska, "Siła honoru"

Dziś, 02 IX, nakładem Wydawnictwa Burda Książki pojawiła się nowa, bardzo interesująca pozycja.

"Siła honoru" Lindy Szańskiej.



~~~

Zacznijmy od samej autorki.

Linda Szańska - to pseudonim debiutującej pisarki, która ceni swoją anonimowość. W latach 90. pracowała jako kelnerka w hotelu Orbis Polonez, gdzie obsługiwała wierchuszkę poznańskiej mafii. Poznała wtedy intrygujący świat cynków - była cichym świadkiem nielegalnych transakcji i mafijnych interesów, ale zobaczyła też gangsterów od innej, ludzkiej strony.

Dzięki własnym doświadczeniom autorka wprowadza czytelniczki w brudny świat przestępczych porachunków, umiejętnie wyciąga też emocje z nawet najbardziej zatwardziałego przestępcy.

Obecnie Linda żyje sobie spokojnie gdzieś w małym miasteczku, a przebyte doświadczenia pomagają jej w pisaniu historii pełnych brutalnej prawdy, ale i wielkiej miłości.

~~~

Słowem wstępu do tej pozycji mamy też kilka poniższych zdań:

"DRODZY CZYTELNICY,

    w Wasze ręce trafia historia pełna przemocy, ale też miłości. Na pomysł napisania książki o polskiej mafii wpadłam dwa lata temu. Opowieść powoli we mnie kiełkowała, zbierałam materiały, cofając się do lat dziewięćdziesiątych XX wieku i do świadków tamtejszych wydarzeń. Znajdziecie tu sporo odniesień do prawdziwych wydarzeń z tamtych lat, a także wierne opisy miejsc, na przykład hotelu Orbis Polonez, w którym podejmowano ważne decyzje, grano w karty, bawiono się lub... bito. Zapraszam w podróż po ciemnych jeżyckich uliczkach, jasnych pierzejach poznańskiego rynku, a także na wypad do Wrocławia, Gdańska, Warszawy i kilku innych miejsc.
    Strzeżcie się każdego z nich!
Autorka."

~~~

Zachęcona tymi słowami i tekstem z okładki: "Najbardziej tajemniczy debiut roku", zasiadłam do lektury.

Początkowo sama nie wiedziałam, czego się spodziewać. Na naszym rynku jest coraz więcej książek, w których akcja toczy się w świecie mafii. Trup ściele się gęsto, krew bryzga na boki, a para głównych bohaterów zwycięsko wychodzi z każdej opresji, okraszając nam doznania seksem w każdym miejscu, o każdej porze i w każdej możliwej pozycji. Czujemy się jak na szalonej kolejce górskiej, w pewnym momencie tracimy poczucie czasu i rzeczywistości, nie wiemy już kto? co? gdzie? i z kim? Wiele książek powiela schematy, mam nieodparte wrażenie "chyba gdzieś już to czytałam". 

Nie byłabym jednak sobą, gdybym każdą kolejną pozycję podciągała pod to zbiorowisko klonów, powieleń, kopii... jak zwał, tak zwał.

Jeśli tego jeszcze nie zauważyliście, uwielbiam czytać nowości i wyrabiać sobie swoje zdanie o książkach(szczególnie w wypadku debiutów), zanim jeszcze pojawią się recenzje i opinie innych czytelników.

Tym tropem dobiegam(no, może truchtam) więc do głównego tematu, czyli "Siły honoru".

464 strony, przeczytane błyskawicznie. 

    Mamy tu historię Kaliny Boraczyńskiej, mieszkanki Wrocławia, córki znanego posła. W jej życiu pojawia się Gabriel Kreis, przygotowywany od dziecka do przejęcia roli bossa poznańskiego Syndykatu. Spotykają się przypadkowo, ale z biegiem czasu okazuje się, że ich rodziny są ze sobą związane od wielu lat poprzez ciemne interesy ich ojców.

Kalina ucieka od ojca, pragnąc rozpocząć nowe, samodzielne życie. Między nią, a Gabrielem powoli wykluwa się mocne, zaskakujące ich uczucie. Ale przeszłość wraca i nie daje o sobie zapomnieć.

Co wyniknie z połączenia tych dwóch światów? Czy uczucia będą miały siłę przetrwania? Jak to wszystko zniosą czarne serce Gabriela i wrażliwa dusza Kaliny? Te odpowiedzi musicie już poznać sami :)

~~~

Autorka zaskoczyła mnie energią, jaka wręcz kipi z kolejnych stronic. Akcja dzieje się szybko, nie sposób się nudzić i książki się nie czyta, ją się pochłania. 

Kalina początkowo robi wrażenie słabej, delikatnej dziewczynki, ale z czasem odkrywamy jej siłę. 

"Nie wiem, czy płakał, czy oddychał szybko w rozpaczy i żalu. Nieważne. Istotne było to, że wreszcie uwolnił z siebie coś więcej, niż tylko złość czy agresję. Przy mnie musiał to robić, byłam jego ścianą, która miała przyjąć wszystko. Tym samym on był dla mnie. Odsunęłam się, wzięłam jego twarz w dłonie. Jego oczy były mokre, ale policzki suche. Pocałowałam go w usta i ponownie utkwiłam w nim wzrok".

Bo kobieta mafii musi być silna i nie może nigdy okazać nawet najmniejszej oznaki strachu.

"Musisz nauczyć się być ścianą dla Gabriela. Żyć w poczuciu zagrożenia, strachu o ukochanego, ale nigdy, przenigdy nie okazywać tego przy jego szefach czy żołnierzach. Masz być wykuta z marmuru. Nie do ruszenia."

W treści pojawia się też dużo humoru. Włącznie z lekkim odniesieniem do wielu "romansów mafijnych", o których pisałam powyżej.

"-Nie czytaj tego Kalinko. To ani romans, ani mafia. Jakby któryś z tych pizdusiów pojawił się na Jeżycach, wciągnęlibyśmy go na śniadanie." 

Między bohaterami czuć mocną chemię. Drugoplanowi bohaterowie aż proszą się o rozwinięcie ich historii na łamach kolejnych tomów, na co oczywiście liczę.

Wątki typowo mafijne, gangsterskie są ciekawo i wciągająco przedstawione. Momentami człowiek ma ochotę wejść w środek akcji, pomóc, jakkolwiek w tym uczestniczyć :)

~~~


~~~

Jeśli miałabym wystawić ocenę, to bez wątpienia byłoby to 10/10. Uważam to za bardzo dobry debiut, czegoś takiego trzeba na naszym rynku. Niby tematyka podobna, ale w porównaniu z innymi powieściami mamy niebo a ziemię :) 

Autorce gratuluję i niecierpliwie czekam na "Siłę przetrwania" :)



Wydawnictwu Burda Książki dziękuję za udostępnienie egzemplarza do recenzji :)

Moja ocena na portalu LubimyCzytać.pl znajduje się tutaj -> LC.











czwartek, 6 sierpnia 2020

Andrzej Ziemiański, "Cyberpunk. Odrodzenie"

12. sierpnia.
Ważna data dla fanów twórczości Andrzeja Ziemiańskiego.
Dziś, przedpremierowo, otrzymałam jeden egzemplarz "Cyberpunk. Odrodzenie" do  mojej recenzji.
Z przyjemnością zasiadam więc do lektury, a potem niezwłocznie przekażę Wam moje przemyślenia :)


Co mogę jedynie napomknąć słowem wstępu?

***

Większość zabójców stara się dokładnie ukryć dowody zbrodni, lecz Axel Staller zdaje się tym w ogóle nie przejmować. W biały dzień, mimo najwyższych środków bezpieczeństwa i drobiazgowej kontroli, pod okiem kamer, morduje kilkanaście osób. Gdy kobieta znika bez śladu podstawowym pytaniem nie jest więc kto zabił, ale dlaczego?

Odpowiedź usiłuje poznać były policjant – Shey Scott oraz partnerujący mu Lou Landon. Podążając tropem bliźniaczej siostry poszukiwanej kobiety, wkraczają do Zakazanego Miasta. Okryte mgłą i spowite deszczem wieżowce, zatłoczone uliczki i pulsujące neony dają tło rzeczywistości, w której człowiek zepchnięty jest na margines. Czy uda im się poznać motywy zbrodni?

Cyberpunk od lat budzi niepokój, ale i fascynację. Od końca ubiegłego wieku wręcz kreuje myślenie o przyszłości człowieka. Okrutnej. Brutalnej. Choć wywodzi się z literatury, to niemal od razu przeniknął do świata filmu, gier i mody. Andrzej Ziemiański ma już za sobą udaną wyprawę w cyberpunkowe światy – jego „Toy Wars” trwale zapisało się w pamięci miłośników gatunku.


***


Dziękuję Wydawnictwu Akurat za przekazany egzemplarz.

wtorek, 4 sierpnia 2020

Agnieszka Siepielska, "Piekło Hulka", rozdz. 2 i 3


Zapraszam dziś do dwóch kolejnych rozdziałów "Piekła Hulka"




***

Rozdział 2

JAY

 

Po powrocie do klubu od razu kieruję się do biura. Tak jak się spodziewałem, zastaję tam Paxa. Stoi w centrum pomieszczenia, wlepiając we mnie rozwścieczony wzrok. Niech mi tylko oszczędzi jazd typu: Gdzieś ty się, kurwa, podziewał?

Nie spałem przez całą noc i nie mam ochoty na jego kazania.

Teraz mam zresztą gdzieś to, co sobie pomyśli. Podchodzę do stolika z alkoholem, sięgam po butelkę pierwszego lepszego trunku, po czym przechodzę obok niego i siadam na narożniku.

Kładę nogi na stolik, odkręcam butelkę, po czym piję do utraty tchu. Ignoruję cholerne pieczenie w gardle, bo jest niczym w porównaniu z tym, co zgotowała mi Chloe.

Odstawiam szkło na podłogę i zerkam na Haysa, którego za chwilę ciśnienie rozsadzi od środka.

– Gdzieś ty się, kurwa, podziewał?! – wydziera się w końcu.

Mam ochotę mu odpowiedzieć, że w dupie, ale chcę tylko, żeby skończył tę jazdę. Potem muszę iść się wyspać.

– Siedziałem na jakimś zadupiu i myślałem, co z nią zrobić – odpowiadam, przesuwając dłońmi po twarzy.

Pax podchodzi do biurka, rozsiada się w fotelu. Chwyta kubek i bierze duży łyk.

– Po pierwsze, masz klub, braci. Twój problem jest naszym problemem i rozwiązujemy go wspólnie. Po drugie, to tu właściwie nie ma o czym myśleć. Kończymy z nią i wywozimy na bagna. Musimy tylko chwilę odczekać, bo po wczorajszej akcji od razu będzie wiadomo, kto za tym stoi – tłumaczy i coś automatycznie we mnie drga.

– Chcę to załatwić sam. Tak jej dam popalić, że z krzykiem będzie wiała z miasteczka – oznajmiam spokojnie i pobieram następną dawkę promili.

– Mhm! Dokładnie to samo mówiłem o Preston i zobacz, jak skończyłem. Trzyma mnie za jaja i gdybym tylko zrobił coś źle, to… – Nie kończy, tylko się otrząsa.

– Nikki nie zrobiłaby ci takiego świństwa. Jest lojalna wobec ciebie i klubu – mówię.

Taka jest prawda. Nie wiem, co ma w sobie ta kobieta, ale odkąd pojawiła się w miasteczku, nieźle namieszała w naszym życiu. Tyle że zdobyła tym nasz szacunek.

Chloe? Kiedyś była temu bliska.

– Nie wierzę, że nikt z nas nie rozpoznał Chlo – wzdycha Hays.

– To nie tak, że szukaliśmy – prycham. – Sam widziałeś, jak się zmieniła. Kiedyś biegała w sukienkach i klapkach. Teraz ubranie od Heatona zamieniła na gorsety. Do tego miała na sobie tonę tapety. Tego też wcześniej nie robiła.

– Ale mieliśmy ją, kurwa, pod nosem cały ten czas! – warczy Hays.

– Kilka razy w Sinners wydawało mi się, że to ona, ale czasami…

– Co, do chuja, Hulk?! Dlaczego nic nie powiedziałeś?! Jestem jak twój rodzony brat, zbierałem cię przez lata po tym, co ci zrobiła, a teraz mi mówisz, że ją widziałeś w naszym klubie?!

– Powiedziałem, że mi się wydawało i zazwyczaj byłem pijany – tłumaczę. – Gdybym miał pod wpływem procentów mówić za każdym razem, że widziałem w jakiejś kobiecie podobieństwo do Chloe, nie mielibyśmy już striptizerek.

– To prawda – prycha Hays.

– Załatwię to, serio, ale muszę to zrobić sam.

Wstaję i podchodzę do drzwi, zabierając ze sobą butelkę, którą mam zamiar opróżnić w samotności.

– Ach, jeszcze jedna sprawa – odzywa się Pax. Przystaję i spoglądam w jego stronę na tyle, na ile pozwala mój już zmęczony wzrok. – Kiedy Nikki wczoraj krzyczała, żeby cię powstrzymać…

– Mów, kurwa, bo chcę iść spać! – warczę, a Hays drapie się po karku.

– Wszyscy słyszeli, jak do ciebie mówi i masz teraz klubową ksywę. Hulk.

Zajebiście, a dopiero co dobrze o niej pomyślałem. Małe pieprzone utrapienie. Nie moje słowa, tylko Paxa, ale to święta prawda.

– Następnym razem, jak zabierzesz ją do Sinners, nie zapomnij taśmy – oburzam się i wychodzę, słysząc śmiech Haysa.

Wchodzę do swojego pokoju, po czym opadam na łóżko. Dopijając resztki alkoholu z butelki, zastanawiam się, na ile sposobów mógłbym zabić Chloe.

 

 

CHLOE

 

Siedzę na stopniu, przed domem, ściskając w dłoniach kubek z kawą. Obserwuję krople deszczu roztrzaskujące się o betonową ścieżkę i powodujące, że liście drzew uginają się raz po raz pod ich ciężarem.

Mimo że znajduję się pod zadaszeniem, co chwilę kilka z nich muska moje nogi.

Zaciągam się zapachem świeżego powietrza, zamykam oczy i, tak jak za każdym razem, pojawia się jego wizerunek.

Widzę wyraźnie te śliczne błękitne oczy. Długie blond włosy okalające jego piękną twarz, choć nadal przepełnioną nienawiścią. Sylwetkę ma teraz o wiele bardziej rozbudowaną.

Ile bym dała, żeby moje myśli go zmaterializowały, a historia miała inny bieg.

Niechętnie unoszę powieki, wiedząc, że obraz mężczyzny, którego nadal bezsprzecznie i bezgranicznie kocham, zniknie.

Upijam łyk gorzkiego napoju i wspominam najgorszy dzień mojego życia.

Niecałe sześć lat temu, kiedy z każdym kolejnym słowem cięłam jego serce na drobne kawałki, to samo robiłam ze swoim. W momencie, gdy zatrzasnęłam drzwi przed jego nosem, chciałam natychmiast je otworzyć i wykrzyczeć całą prawdę. Jednak to zniszczyłoby go jeszcze bardziej. Zniszczyłoby wszystkich.

Do tej pory każdego dnia zastanawiam się, jak wyglądałoby nasze życie, gdybym nie była zmuszona do tego, co zrobiłam. Wierzę, że każdy dzień byłby piękny. Jestem tego pewna.

Po feralnym zdarzeniu nie minęło dużo czasu, a już musiałam opuścić Phoenix. Rozważałam wiele opcji, ale ostatecznie wylądowałam tutaj, w Prescott.

Kontynuowałam naukę i jednocześnie rozpoczęłam staż w biurze Heatona. Potem dostałam umowę na stałe i życie zaczęło się układać. Dopóki Sinners&Reapers nie postanowili otworzyć tu oddziału.

Kiedy zobaczyłam Jaya po tak długim czasie, moją pierwszą myślą było to, że Bóg daje nam drugą szansę. Jednak zaraz potem przypomniałam sobie, że my nigdy nie będziemy razem. Nie możemy. Ze wszystkich możliwych opcji wybrałam właśnie tę i tego zawsze będę musiała się trzymać.

Wiedziałam też, że muszę jakoś tu przetrwać i nie mogłam pozwolić sobie na powrót do domu. Przefarbowałam więc włosy na ciemny kolor i zaczęłam robić zbyt mocny makijaż. Inaczej niż kiedy byłam z Jayem. Czasami nosiłam okulary, które nie były mi potrzebne. Do tej pory udawało się. Zdawałam sobie jednak sprawę, że kiedyś ten dzień nastąpi i Jay lub inny członek klubu mnie rozpozna. Być może podświadomie tego chciałam. Czasami zgrywanie tępej idiotki, która wszystkiego się boi, było już po prostu męczące.

Wczoraj miałam dziwne przeczucie, że wydarzy się coś złego. Wysłałam więc dziewczyny na weekend do rodziców i jak zawsze pojechałam do pracy. Moje przeczucia się sprawdziły.

Gdyby nie Nikki, Jay zabiłby mnie. Był w takim amoku…

Teraz z całą pewnością jestem na dodatek bezrobotna, a na to nie mogę sobie pozwolić. Taniec na rurze, podczas którego muszę się obnażać, nie jest szczytem moich marzeń i w normalnych okolicznościach nie zgodziłabym się na to za żadne pieniądze.

Wstaję i wchodzę do domu zbudowanego z drewnianych belek. Kocham to miejsce i leśne otoczenie. Starałam się tu stworzyć dla nas coś w rodzaju bezpiecznej przystani.

O ironio!

Mijam salon z szarą sofą i dwoma fotelami, tego samego koloru puszystym dywanem oraz białym stolikiem kawowym i komodą. W centralnej części stoi kominek.

Potem przechodzę obok krętych schodów usytuowanych po lewej stronie. W końcu kieruję się do kuchni i podchodzę do zlewu. Myję kubek i odstawiam na suszarkę.

Po chwili siadam przy stole, w centrum pomieszczenia, i uruchamiam laptop, po czym sprawdzam oferty pracy. Po długich poszukiwaniach z żalem stwierdzam, że ma nic, co byłoby w miarę blisko i za rozsądną wypłatę. Jeśli szybko nie znajdę etatu, będę zmuszona pójść tam i błagać, aby przyjęli mnie do klubu z powrotem.

Uczucie, jakby ktoś sypnął mi piaskiem w oczy, powoduje, że odpuszczam sobie przeglądanie ofert.

Zamykam urządzenie, wstaję i kieruję się do salonu. Kładę się na sofie z nadzieją, że może uda mi się choć trochę odespać zarwaną nockę.

 

***

 

– Wstawaj!

Otrząsam się, gwałtownie wyrwana ze snu i otwieram oczy.

Na widok mężczyzny stojącego w pomieszczeniu, natychmiast rozbudzam się i siadam. Właściwie nie wiem, co dalej. Zostać tak, czy uciekać.

Prawda jest jednak taka, że chciałabym podejść do niego. Zatopić palce w jego włosach i powiedzieć prawdę. Zakończyć lata cierpienia.

Wtedy jednak, znając powód, nienawidziłby samego siebie. Nie mogę mu tego zrobić.

Kocham go na tyle, że jestem w stanie do końca życia nosić ten ciężar za nas oboje. Wolę, żeby nienawidził mnie.

 

***


Rozdział 3

CHLOE

 

Chcę zapytać go, co tu robi, ale nie pozwalają mi suchość i ból w gardle.

Nachodzi mnie nagle myśl, że może przyszedł dokończyć to, co zaczął wczoraj. Odruchowo przykładam dłoń do posiniaczonego miejsca, jakby to miało mnie przed nim uchronić.

Drugą ręką daję mu znak, żeby poczekał, wstaję i idę do kuchni, czując jego wzrok wbity w moje plecy.

Wchodzę do pomieszczenia i z przerażeniem zerkam na lodówkę, a następnie w popłochu zdejmuję z niej wcześniej przyczepione magnesami rysunki, które chowam do szuflady.

Trzęsąc się od narastających we mnie z każdą minutą przeróżnych emocji, sięgam z górnej szafki szklankę i nalewam wodę z kranu. Zimny płyn chłodzi moje obolałe gardło i przynosi ulgę.

Odstawiam naczynie do zlewu, opieram dłonie na brzegu blatu i wpatruję się w widoki za oknem, właściwie w nic konkretnego. Chcę tylko przygotować się psychicznie na to, co nastąpi.

Słyszę dźwięk uderzania ciężkich butów Jaya o drewnianą podłogę, kiedy się zbliża. Odwracam się powoli i ogarniam wzrokiem jego masywną posturę, opartą o ramę w wejściu.

– Czemu zawdzięczam twoje odwiedziny? – pytam zachrypniętym głosem, nie mogąc zdobyć się na nic innego.

Blondyn mruży oczy, jakby z niedowierzaniem i nie bardzo wiem, o co mu chodzi.

– Żeby zapytać, jak się, kurwa, masz – odpowiada w końcu i prycha kpiąco.

Nie zasłużyłam na to, ale nie mogę mu nawet o tym powiedzieć. Wciągam głęboko powietrze, po czym robię powolny wydech.

– Posłuchaj mnie, Jay…

– Nie! – wydziera się i rusza w moim kierunku.

Kiedy zatrzymuje się przede mną i uderza pięścią w blat, a ja podskakuję przerażona jego nagłym atakiem agresji.

– Jay? – szepczę tym razem.

– Nie będę słuchał niczego, co wychodzi z ust tak zakłamanej, bezdusznej suki!

Podczas gdy jego słowa ranią, dopada mnie nagła tęsknota za chłopakiem pełnym radości. Tym, którego twarz na mój widok rozświetlała się ze szczęścia. Wiem jednak, że nigdy go już nie ujrzę.

– Jay, uwierz mi, cokolwiek planujesz, nie chcesz tego robić. Będziesz tego żałował.

Głęboki gardłowy, przepełniony złośliwością śmiech wyrywa się z jego gardła i wypełnia pomieszczenie.

Niewidzialne sztylety po raz kolejny przebijają moje ciało. Gdyby nie Carly i Lexi, padłabym teraz na kolana i błagała, żeby dokończył to, co zaczął zeszłej nocy. To, po wszystkim, co przeżyłam, byłoby łaską.

Łzy wzbierają w moich oczach i mrugam pośpiesznie kilka razy, aby je zatrzymać.

– Ja już żałuję – odpowiada. – Żałuję, że nie przejrzałem od razu, jaką jesteś podstępną, przebiegłą żmiją – cedzi przez zęby, po czym podchodzi do mnie. Jest blisko, bardzo blisko. – Co ci przyszło z tego? Hm? Pamiętasz, co mi wtedy powiedziałaś?!

– Jay... – kwilę błagalnie, patrząc w dół.

Nie chcę pamiętać tamtego dnia.

– Pamiętasz?! – Bolesny ryk wypełnia pomieszczenie, a w moich uszach aż dzwoni. On nadal cierpi, a ja nie mogę nic z tym zrobić.

Jest jednak jeden szczegół. Jego trawi ogień bolesnych wspomnień, a ja, aby uniknąć dalszego cierpienia, okryłam się niewidzialną warstwą lodu. Jeśli tylko za bardzo się do mnie zbliży, stopię się i nie będę w stanie więcej utrzymać sekretu.

– Pamiętam, ale nie cofnę przeszłości. Przykro mi – odpowiadam szeptem.

– Ty słyszysz samą siebie? Kurwa?! – Momentalnie odchodzi gdzieś. Spoglądam w górę, żeby zobaczyć, jak stół kuchenny przelatuje przez pomieszczenie i z hukiem odbija się od ściany, a zaraz po nim krzesła.

– Zabiłaś moje dziecko! – krzyczy rozszalały człowiek, a ja wzrokiem ciskam w jego stronę pioruny. Nie, tylko nie to, nie zniosę więcej. – Z dnia na dzień stwierdziłaś, że wolisz życie z jakimś bogatym gogusiem!

Nie mam już nic do powiedzenia, bo nie mogę wyznać, że wszystko to było jednym wielkim stekiem bzdur.

– Daj mi swój numer telefonu – rozkazuje nagle, wyjmując z kieszeni jeansów komórkę. Ton jego głosu jest już spokojny, lecz wyczuwam, z jakim trudem się opanowuje. Ja w tym momencie jestem zupełnie zagubiona, lecz nie chcę, żeby był znów zły. Podaję mu kolejno cyfry, które wystukuje na klawiaturze telefonu. – Gratuluję, nadal masz pracę w Sinners, gdyby to cię interesowało. Od jutra pracujesz w sekcji VIP i spróbuj nie odebrać, kiedy zadzwonię.

– Ale ja… Tam dziewczyny oprócz prywatnego pokazu…

– Ty co? Uważasz, że jesteś od nich lepsza? – prycha nienawistnie. – Nie dorastasz im, kurwa, do pięt.

– Nie będę uprawiać seksu z jakimiś przypadkowymi facetami. Nie będę się sprzedawać – mówię ostro. Tego już za wiele.

– Już to zrobiłaś. – Odraza z jaką na mnie spogląda, jest nie do zniesienia. – Nie mogę na ciebie patrzeć.

Odwraca się i wychodzi, zostawiając mnie kompletnie rozbitą. Jeśli chciał wyrównać rachunki, to z całą pewnością to zrobił z nawiązką i dzisiejszą rozmową, i planami, jakie dla mnie ma.

Aby się nie rozkleić, powtarzam sobie, że mam cel, który muszę osiągnąć.

Ogarniam bałagan w kuchni i idę do salonu po komórkę, którą zostawiłam na komodzie. Zastygam w miejscu, przyglądając się zdjęciom w srebrnych ramkach. Z pewnością Jay nie zwrócił na nie uwagi, bo gdyby tylko zobaczył te błękitne tęczówki, od razu wiedziałby, kim ona jest.

Przesuwam opuszkami palców po drobnej uśmiechniętej buźce, za którą już tęsknię i przypominam sobie, po co tu przyszłam. Sięgam po telefon i wybieram numer Madison.

– Hej! – Podniesiony ton głosu siostry wzbudza we mnie ponowny niepokój.

– Coś się stało? – pytam, zaciskając palce mocniej wokół urządzenia.

– Nie. Carly z pomocą taty chciała zrobić babeczki, więc ja z mamą mamy teraz co sprzątać. – Na beztroski śmiech siostry moje serce mięknie. – Poczekaj, ty nie jesteś przypadkiem chora? Masz dziwny głos.

– Tak, złapałam coś, więc pomyślałam, że może zostałybyście u rodziców jeszcze tydzień, dopóki nie dojdę do siebie. Nie chcę też was zarazić.

– Tym bardziej powinnam przyjechać.

– Nie! – krzyczę spanikowana, po czym następuje cisza.

– On już wie. Poznał cię, prawda?

– Tak – odpowiadam cicho.

– Mowy nie ma, żebym tu została. Wracamy tak, jak się umawiałyśmy.

– Nie! – Chcę jej wytłumaczyć, że to najgorszy moment z możliwych, lecz w słuchawce słychać tylko przerywany sygnał.

 

 

HULK

 

Minęło kilka dni od wizyty w Sinners i nadal nie mogę się otrząsnąć z pieprzonego szoku. Od tamtej pory byłem tam tylko raz, żeby wpisać Chloe na listę.

Po wizycie u niej wracam do klubu i od razu idę do baru, gdzie siedzi już Colton. On też nie ma łatwo ostatnimi czasy. Pieprzona, krwiożercza pijawka, z którą się ożenił, zostawiła go samego z małą Lily i zwiała z jego pieniędzmi.

– Jak leci, bracie? – pytam, odbierając piwo od dziewczyny.

– Nawet, kurwa, nie pytaj. Dyżur za dyżurem, w domu pieluchy, a dla klubu ledwie znajduję czas.

Nagle obaj na odgłos krzyków dochodzących z góry odwracamy głowy w kierunku schodów.

Po chwili spoglądamy na siebie, wiedząc już, o co chodzi.

– Do kogo to, kurwa, należy, Nikki?! – ryk Paxa słychać w całym cholernym budynku.

Chociaż u nich wszystko jest w normie, o ile można to tak nazwać. Nikki odwala szopkę, Pax idzie do biura wypieprzyć z niej głupoty i przez następny tydzień jest spokój.

– Co znowu odwaliła? – pytam.

– Poszła z psem do weterynarza.

O kurwa!

– Do tego Nolana? – Colt kiwa głową, nie zwracając uwagi na krzyk Nikki i trzaśnięcie drzwiami.

No nieźle.

Popijam piwo, czując, że nasz prezes się zbliża i wiem, że za chwilę będzie miał do mnie problem.

– Co, do chuja, Hulk?! – wydziera się, stając obok. – Od kiedy zajmujesz się organizacją w Sinners?

– Potrzebuję wolnego pokoju – tłumaczę, patrząc na niego poważnie.

– I to ma pewnie coś wspólnego z Chloe wpisaną do tej sekcji. Masz zamiar się jeszcze męczyć, wiedząc, że tańczy dla napalonych facetów, a potem może daje coś ekstra?

– O tym właśnie sam chciałem ci powiedzieć – mówię, wpatrując się w butelkę przed sobą.

– Chwileczkę – wtrąca Colt. – Ona nie będzie tańczyła dla „jakichś tam” facetów, prawda?

– O kurwa! – warczy Pax.

 

 ***